Kobiety są urodzonymi marketerkami!


Ludzie dzielą się na introwertyków i ekstrawertyków
(od jakiegoś czasu wprowadzono również pojęcie ambiwertyka, do którego zresztą sama się zakwalifikowałam). Zdawałoby się, że ekstrawertykom, którzy z natury są odważniejsi, bardziej przebojowi, będzie zdecydowanie łatwiej zajmować się tematami marketingu. Pewnie dla większości z nas marketing równa się sprzedaż. A najlepszym sposobem żeby „robić” sprzedaż jest wyskakiwanie z lodówki. W związku z powyższym ta część z nas kobiet, którym daleko od taktyki „wyskakiwania z lodówki” powinna mieć pod górkę z zagadnieniami związanymi z marketingiem. Czy aby na pewno jest to prawda?

Natrafiłam ostatnio na video Salma’y Jafri. Normalnie z nieba mi spadło, gdyż przymierzam się do pewnego projektu związanego z kobietami prowadzącymi własny biznes będącymi introwertyczkami. Salma opowiada o tym, jak to my kobiety jesteśmy urodzonymi marketerkami. Dlaczego?

Bo:

                               marketing to przede wszystkim budowanie relacji.

Absolutnie się z tym zgadzam. A tam, gdzie w grę wchodzi budowanie relacji, tam my kobiety nie mamy sobie równych!!!

Zanim przejdę do wylistowania naszych babskich mocnych stron związanych z marketingiem, chcę jeszcze raz podkreślić:

WSPÓŁCZENY MARKETING TO PRZEDE WSZYSTKIM BUDOWANIE RELACJI, POZNAWANIE SWOJEGO POTENCJALNEGO KLIENTA, ZDOBYWANIE JEGO ZAUFANIA, BY FINALNIE STAŁ SIĘ ON NASZYM KLIENTEM.

Więc jak to jest z tymi naturalnymi predyspozycjami do marketingu?

1. Potrafimy słuchać

A czymże jest marketing jeśli nie słuchaniem naszej grupy docelowej? Jesteśmy bardzo wyczulone na potrzeby innych, dlatego potrafimy zmodyfikować, dopasować nasz produkt do potrzeb naszego klienta. Jesteśmy bardziej elastyczne. Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Jesteśmy w stanie właściwie każdego potraktować indywidualnie.

2. Świetnie się dogadujemy (jesteśmy mistrzyniami komunikacji)

Nie bez powodów mówi się o nas, że łagodzimy obyczaje – nie lubimy konfliktów. Stawiamy na kompromis i zgodę. Mamy dużo łagodniejszą naturę. Dlatego dobrze nam się pracuje w grupie. Potrafimy dzielić się pomysłami, dyskutować o nich. Marketing to często praca zespołowa. Jesteśmy otwarte na idee innych. Pisałam już tutaj o babskiej solidarności w biznesie. To też jest część marketingu.

Marketing to komunikacja. A my dobrze odnajdujemy się w każdej jej formie: czy to pisanie, czy mówienie, czy nawet malowanie. Marketing to storytelling: snucie historii o marce, czyli o nas:)

3. Potrafimy prosić i pytać

Nie musimy być maczo. Prosząc o pomoc, wysyłamy jednocześnie komunikat, że działamy w jakimś konkretnym obszarze. A co się później dzieje? Okazuje się, że pocztą pantoflową następna dziesiątka osób już o nas wie. (Mężczyźni nazywają tę naszą cechę plotkarstwem. Ale co nam z tego? Niech nazywają to jak chcą! Ważne, że nam z tym dobrze, a w świat idzie informacja o nas).

4. Mamy intuicję

Mój K nazywa mnie wiedźmą (stąd m.in. Na Łysej Górze). Wiedźmy po prostu wiedzą. A w marketingu intuicja jest bardzo przydatna. Pomaga przewidywać pewne sytuacje, pomaga lepiej dobierać narzędzia, kanały, sposoby działania.

5. Mamy zmysł estetyczny

Cały współczesny marketing to w znacznej mierze marketing wizualny. Operuje obrazami. A któż zna się lepiej na kolorach i formach niż my kobiety? Jak wielu mężczyzn nie potrafi rozróżniać wszystkich odcieni koloru różowego? Oni robią sobie z tego żarty, a my wiemy, że jest coś takiego jak psychologia koloru w biznesie.

6. Jesteśmy wielozadaniowe

Marketing to dość szeroki obszar. Do ogarnięcia mamy często pisanie bloga, tworzenie cotygodniowych newsletterów, prowadzenie social mediów, no i jeszcze dbanie o to, co jest sednem naszego biznesu (obojętne czy to są prace na szydełku, coaching, czy bycie trenerką personalną). Multitasking mamy we krwi. W końcu jesteśmy partnerkami, matkami, uczennicami, córkami i na dodatek jeszcze pracujemy na etacie i uczestniczymy w kursie tańca, bo to nasza pasja. My kobiety mamy wrodzoną zdolność do ogarniania wielu tematów na raz i nadawania im priorytetów. No wręcz niezbędna sprawa w marketingu.

7. Jesteśmy bardzo opiekuńcze

Nauczyłyśmy się tego od naszej pra-matki:) A współczesny marketing, to nie tylko zdobycie klienta, czyli sprzedaż. To także tzw. usługi posprzedażowe. Potrafimy być pomocne także po uzyskaniu zapłaty za naszą usługę. Ja się zwykle mocno przywiązuje do Babeczek, z którymi pracuję i zawsze po konsultacjach ze mną „podglądam” je regularnie. I zawsze do wysłanego raportu po konsultacjach dodaję zdanie: że gdyby jeszcze czegoś potrzebowały, gdyby zrodziły się jakieś pytania, jestem i odpowiem. Zależy mi na relacji. Po prostu.

Ten artykuł powstał dla tej części z nas, które na samą myśl o marketingu jako nachalnej sprzedaży dostają gęsiej skórki. Które rezygnują ze swoich marzeń związanych z pokazaniem siebie i swoich prac światu, bo myślą, że zawsze trzeba „wyskakiwać z lodówki”. Nie trzeba! Marketing kiedyś polegał na tym, żeby sprzedać za wszelką cenę. To był jednorazowy akt. Ten etap już dawno się skończył. Współczesny marketing do budowanie relacji, zaufania. Proces sprzedaży nie kończy się wraz z samym zakupem.

Głęboko wierzę, że my kobiety powinnyśmy uwierzyć, że marketing to naprawdę nie nachalna sprzedaż zarezerwowana tylko dla najodważniejszych, najbardziej przebojowych jednostek. My kobiety mamy naturalne predyspozycje do marketingu. Niezależnie czy jesteśmy ekstrawertyczne czy introwertyczne. Spójrzmy na siebie bardziej przychylnym wzrokiem:)

A Ty jak się czujesz po przeczytaniu tego wpisu? Jak Ci z informacją, że jesteś z natury świetną marketerką?!

Podziel się w komentarzu lub podrzuć artykuł swojej psiapsiółce, której może być pomocny.

Please follow, like or share me:
Facebook
INSTAGRAM
LinkedIn
RSS
  • Nigdy tak o sobie nie myślałam… I uświadomiłaś mi istnienie mojej intuicji! Czasem po prostu wiem, nie wiem skąd, ale nigdy o tym nie pomyślałam jako o intuicji :). Fajnie!

  • Jola (Na Łysej Górze)

    Basia, tak – intuicja to nasza kobieca broń. W biznesie bardzo potrzebna. Kiedyś nie traktowałam jej zbyt poważnie. Jednak wiele razy słuchałam i okazywało się to strzałem w dziesiątkę.

  • Od razu dostau0142am wiatru w u017cagle, my kobiety zawsze siu0119 nie doceniamy wiu0119c dobrze jak czasami ktou015b nam uu015bwiadomi nasze zalety. u015awietny wpis! 🙂

  • Jola (Na u0141ysej Gu00f3rze)

    Proszu0119:) Fajnie, u017ce dostau0142au015b dziu0119ki niemu kopa do dziau0142ania 🙂

  • Katarzyna u017buk

    Bardzo pozytywny artykuu0142, bo faktycznie my kobiety jesteu015bmy wielozadaniowe.. Powinnyu015bmy siu0119 tym chwaliu0107 i zaufau0107 sobie 🙂

  • Jola (Na u0141ysej Gu00f3rze)

    Z chwaleniem siu0119 to my kobiety mamy niejednokrotnie mega duu017cy problem:)